Przejdź do głównej zawartości

Dziwadło czy cnotka niewydymka?

     Czy ja jestem dziwadłem? Nie wiem. Czasami wydaje mi się, że tak a czasami wydaje mi się, że to cała reszta jest niemoralistyczna. Podsumowując odpowiedź: w pewnych kwestiach tak, ale w tej którą poruszę w tej notce jestem pewna, że nie. Po prostu taka jestem, taka moja natura i nikogo nie zmuszam, żeby ze mną był ani akceptował. Wystarczy mi tolerancja. Akceptujecie i tolerujecie gejów etc. a mnie nie można chociaż tolerować? Nie każe akceptować. ( Tak tolerancja a akceptacja to dwie różne rzeczy). Zdaję sobie sprawę i mam tego świadomość, że życie ze mną nie jest ani łatwe ani proste. Zanim zaangażuję się w jakich związek staram się przedstawić z jak najlepszej strony - wiadomo. ALE po odpowiednim czasie wydostaje się też na światło dziennie, małymi choć konkretnymi krokami druga strona medalu. Z dnia na dzień jest tego więcej i bardziej aż dochodzi do punktu kulminacyjnego, w którym druga osoba wie już wszystko o mnie, moim stylu życia, stylu bycia, poglądach, pomysłach, marzeniach, pragnieniach, planach, podejściach do różnych spraw, wypowiedzi na przeróżne tematy. Uważam, że jestem trudną osobą i takie dogłębne poznanie mnie przed zdecydowaniem się na wspólną przyszłość jest koniecznie. W drugą stronę liczę na to samo, jeśli widzę taką potrzebę na już. Staram się działać w odpowiednim tempie co do mojego charakteru i temperamentu. Rozumiem swoje zachowanie i staram się też momentami spuścić z tonu ale nie mam zamiaru się zmieniać, nie chcę zmieniać swojej natury. Fakt faktem bez niej było mi lepiej, fajniej i nie tylko mi...  Jednak się nie da. Pogodziłam się z tym a czasem jestem za tą naturę wdzięczna. Może to własnie też m.in dzięki niej nie jestem jak większość pustaków na tym świecie. A wręcz jestem tego pewna, że w pewnym % na bank!
    Facet, z którym zamierzam spędzić resztę życia, z którym mieszkam, z którym układam sobie życie jest dla mnie najważniejszy. Wie i rozumie wszystko. Tak - wiedza to za mało trzeba jeszcze mnie rozumieć. Stara się być dobrym chłopakiem. Widzę to i doceniam. Z mojej strony również tak jest. Kwestia jest jednak tego, że jeśli 'ugadujemy' się w różnych życiowych kwestiach to się tego 3mamy.... np. On mi mówi, że jeśli będę się kiedyś odchudzała to on nie chce być na takiej samej diecie a jeść normalnie. OK . Ja zaś mówię np. że może chodzić na piwa z kumplami gdzie chce i mniej więcej kiedy chce i potrzebuje byle by wrócił do domu cały, zdrowy i abym wiedziała gdzie jest.  Powiedzmy, że przystępujemy na to oboje. Oczywiście nie we wszystkim się zgadzamy więc nie raz jest to kwestia długiej rozmowy, ustępstw i kompromisów. Ważne , że jednak się da i nikt nikogo do niczego nie zmusza. Kontynuując: między tymi ustaleniami wyszło, że JA traktuje pocałunki z języczkami i bez jako zdrady, obmacywanie jako zdrady, oglądanie się za innymi dziewczynami jako coś ohydnego i zabronionego przez samego siebie (kwestia moralności ) a nie koniecznie przeze mnie, oglądanie pornograficznych zdjęć, filmów, gifów,gazet  itp również odbieram jako zdradę i łamanie przykazania "Nie cudzołóż" chociaż religia w tej kwestii ma do powiedzenia dla mnie tyle co wcale --> kwestia mnie i mojej natury. Facet się na to zgadza, rozumie, ogarnia i mówi, że nigdy więcej nie będzie. OK. Jednak z czasem wychodzi, że nie zawsze tego się trzymał. Wiecie jak to kurewsko boli? ! Tak jak zdrada fizyczna , bo dla mnie to wszystko jest na równi ze zdradą. I cierpię tak samo jakby np. Janek przespał się z koleżanką, dziwką, znajomą itd. 2*2=4 proste? Proste ! Ja jednak nie umiem nie wybaczać. Kocham. Daje szansę. Kiedyś sama ją dostałam choć to był inny problem/ inna sytuacja. Oczywiście zostawiłam klauzulę, że jeśli byśmy chcieli oboje to TYLKO OBOJE w swoim towarzystwie możemy pooglądać pornole i ewentualnie się przy nich pieścić bądź kochać. Uważam, że jak na mnie to wiele. Tym bardziej, że to wyszło ode mnie , było szczere i do niczego się nie zmuszałam. A i jeszcze jedno co do tych ' ustaleń': działają w dwie strony a nie tylko, że ja nie chce aby On oglądał pornole ale sama to robię. NIE. Co idzie dalej w kwestii tych w/w ustaleń logiczne jest, że [nie wiem jak to ująć no słowo zabronione jest zbyt mocne] normalne jest, że na filmach zwykłych przy scenie miłosnej parter się nie podnieca i ani ja nie robię się mokra ani jemu nie staje. Jesteśmy ludźmi i da się na tym panować, tym bardziej, że w związku to tylko partner pobudza w nas podniecenie. Również, jeśli to wspólny pornol na który tylko się gapimy jak na serial o byle czym. Wiem, dla większości to dziwne i nienormalne. Dlatego informuję o tym wszystkim partnera zanim związek rozkręci się na dobre. Mój obecny ze wszystkim się zgodził, zaakceptował, toleruje, akceptuje i rozumie. Nie był do niczego zmuszany. Oczywiście na niejednej rozmowie się kończyło. I niekiedy do tego wracamy, jak do i innych 'ustaleń związkowych'. Moje poglądy na te bądź inne tematy mogą się wydawać konserwatywne. Trudno. Taka jestem. Też niekiedy mi to nie pasuje. Zdaje sobie sprawę, że są niewygodne, ograniczające i może ciut nienaturalne jak na czasy w których żyjemy. Dlatego mój przyszły mąż musi być chcącym te reguły mieć w swoim życiu. Bo nie chodzi o to aby się do czegoś zmuszać. Pragnę zaznaczyć, że to wszystko to nie są typowe zasady i nie żyjemy razem ze sobą jak w kijach w odbytach.
    Dlaczego o tym piszę? Po prostu zabolał mnie fakt, że dzisiaj mojemu chłopakowi stanęło na lekkiej scenie erotycznej, i że klikając po kanałach , widząc jadący pociąg i tytuł już wiedział, że to pornol. Tylko ja powinnam go podniecać. Nie ma prawa nikt inny ani nic. Kwestia reguły i tego, że jasno sobie to wyjaśniliśmy i zgodziliśmy. Sorry za spam. Musiałam to z siebie wyrzucić. Za zniechęcający tytuł również przepraszam. Nie wiedziałam jak nazwać ten post.
   Pomijając w tym wszystkim fakt, że jestem bardzo wrażliwa, każde nawet najmniejsze ustępstwo od tego co ustaliliśmy sprawia mi ból i cierpienie o którym nie umiem długo zapomnieć i które mnie w jakiś sposób rani i krzywdzi. a czasem powraca. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że mój facet sam nie umie się domyślić. Nawet nie wiem czy chce. Skoro przyłapałam go na wzwodzie przy scenie erotycznej w TV i odwróciłam się na łóżku plecami po czym odpowiadałam średnio normalnym i średnio miłym tonem na jego pytania a On dalej traktuje jakby się nic nie stało i było OK to na prawdę bardziej boli. Pytania typu co się dzieje, czy wszystko OK, żebym powiedziała o co chodzi nie wystarczają. Domyśl się ! Masz mózg ! Byłeś jak się to działo! Tyle powinno wystarczyć, a jak nie wystarczy to potem się nie dziwcie jak Wasze kobiety raz na kilka miesięcy wybuchają a niektóre takie wybuchy kończą siebie i przy okazji związek. Ileż można tłumaczyć i pokazywać palcami. Dla mnie kobiety to też nie jest komfortowe ani miłe.
   Na dzisiaj tyle. Jest jeszcze coś co mi siedzi a sercu ale o tym innym razem.

Komentarze

  1. Świetny Post ! Dawno czegoś tak dobrego nie czytałem.

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo fajny artykuł i kochana znam ten ból także pod tym wzgledem jestem wrazliwa jestes bardzo toleracyjna i świetna osobą, a tez by mnie denerowała taka sytuacja z chłopakiem, nie wiem porozmawiajcie o tym czego oboje byscie chcieli w sexie o czym marzycie.. moze czegos nowego spróbować, moze boi sie ci o tym powiedziec..

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy komentarz!
Szczególnie cenię sobie te konkretne i rozwinięte a nie na odczepnego :)
Komentarze są moją motywacją do dalszej pracy i oznaką, że nie idzie ona na marne!

Naj naje :)

Pomóż dziecku przyjść na świat i przeżyć

Cześć !

    Dzisiaj na moim blog post trochę nietypowy :) Jak już wiecie bardzo lubię pomagać i robię to zawsze z ochotą ! Mam nadzieję, że Wy także ;) Pomaganie jest fajne i oczywiste ( a przynajmniej powinno takie być). Pamiętajcie - DOBRO ZAWSZE WRACA ! Pomagać i wspierać potrzebujących można na wiele sposobów i nie trzeba mieć milionów na koncie. Wystarczy mieć dobre serduszko <3 Wierzę, że Wy go posiadacie :) Jakiś czas temu był post dotyczący czynienia dobra i pomagania. Było nawet kilka typowo tematycznych jak o Cichym Kącie czy WOŚP i innych.

    Czasem aby komuś pomóc wystarczy dobre słowo, miły gest, uśmiech czy podanie ręki. Niekiedy trzeba trochę więcej jak wysłanie listu/ kartki, paczuszki, podarowanie jedzenia, zrzucenie się do kubka czy długiej rozmowy. Często niestety najlepszym wsparciem jest jednak pomoc finansowa poprzez podarowanie pieniędzy. Myślę, że każdego kto nie głoduje naprawdę stać choćby na symboliczną złotówkę... Nikogo do niczego nie namawiam ani nie zm…

Savoir vivre (czyt. sawuar wiwr ) na siłowni!

Savoir vivre (czyt. sawuar wiwr), (fr. savoir – wiedzieć, vivre – żyć; „znajomość życia”) – ogłada, dobre maniery, bon-ton, konwenans towarzyski, znajomość obowiązujących zwyczajów, form towarzyskich i reguł grzeczności obowiązujących w danej grupie.
   Wyrażenie savoir-vivre pochodzi z języka francuskiego i jest złożeniem dwóch czasowników w formie bezokolicznika. Savoir znaczy wiedzieć, vivre znaczy żyć. Stąd savoir-vivre przetłumaczyć można jako sztuka życia. Wzięte razem, tworzą splot słów, który można rozumieć przede wszystkim, jako znajomość obyczajów i form towarzyskich, reguł grzeczności, a interpretując je, także jako umiejętność postępowania w życiu i radzenia sobie w różnych trudnych sytuacjach.
   Zasady savoir-vivre'u dotyczą przede wszystkim kilku głównych dziedzin życia:
~ nakrywania, podawania do stołu i jedzenia oraz picia,
~ wyglądu, prezencji (np. postawy, higieny) i właściwego ubioru (Dress code),
~ form towarzyskich (np. w miejscu pracy, w rodzinie, na przyj…

Odchyły przypałowej Pandy !

Tak - chodzi o mnie i o moje odchyły. W sumie dawno miałam napisać taki post z pomysłu mojego faceta. :)
Pewnie tez macie swoje 'odchyły', ciekawi mnie jakie ?!  
Z chęcią poczytam o nich w komentarzach =)
 Wymienię kilka swoich, które są według mnie najciekawsze :3

1. Sok z czerwonego grejpfruta (grejfiuta po mojemu ) nie jest dla mnie w ogóle kwaśny.
2. 7-8 godzin snu to dla mnie znacznie za mało ! Po południu muszę dospać ze dwie bo inaczej nie wytrzymam ani do 20.
3. Uwielbiam stare piosenki ubiegłych dekad jak i twórców tamtejszej muzyki ( nie tylko polskich).
4. Często w domu zachowuje się jak małe dziecko w stosunku do mojego chłopaka, bo nie publicznie ani w stosunku do innych członków rodziny - jest to pozytywne i czasami zabawne. On uważa, że słodkie. To przez to, że moje dzieciństwo było nieciekawe i tak jakbym go nie miała. Teraz gdy mam full miłości, szczęścia i bezpieczeństwa to dzieciństwo się aktywuje w niedużym stopniu, ale jednak.
5. Gdy mój chłopak ma nocną zmi…